Nawet nie wiem kiedy mija mi te cenne piętnaście minut ciepła i błogości. Najchętniej nie wychodziłabym z solarium przez godzinę. No ale to nie za bardzo zdrowo. W takie zimowe ciemne i zimne wieczory bardzo tęskni mi się za lipcem. Za gorącym powiewem wiatru, słońcem i ciepłą wodą w morzu.
Solarium to dla mnie odskocznia od styczniowego marazmu. No bo ile można oglądać telewizje i te robione bez polotu polskie seriale albo filmy odgrzewane setny raz. Ale na szczęście od miesiąca dział koło mnie na osiedlu nowe centrum z solariami.
Lubie tam być bo po wejściu czuje się jak w hotelu w tropikalnych krajach.
Za ściną zima. Pada śnieg z deszczem, zawije, zamiecie i ogólnie to nie chce się wystawiać nogi z domu. Ale muszę przyznać że solaria to jedna z niewielu rzeczy która jest mnie w stanie wykurzyć z domu w ciągu zimy.
Solaria to dla mnie odskocznia od mrozu, zawij i wszechogarniającego braku słońca. Solaria to taka namiastka tropikalnych krajów. Kiedy wyciągam się w solarium to wyobrażam sobie że wyciągam się na jakiejś gorącej plaży w gorących krajach.
Wystrój wnętrz mają po prostu bombowy. Wyposażenie też bez zarzutu to wyboru dziesięć maszyn. Każdy może poczuć drobinę lata w ten zimowy czas. Ja z koleżankami jesteśmy tak stałymi bywalczyniami. Średnio kilka razy w tygodniu.